poniedziałek, 31 grudnia 2012

Brownie


  • 2 gorzkie czekolady (lub białe)
  • 125 ml oleju (ew. 3/4 kostki masła, roztopionego)
  • 4 jajka
  • 100 g mąki
  • 200 g cukru
Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, studzimy lekko. Miksujemy z olejem i mąką. Następnie dodajemy cukier i jajka. Mieszamy dokładnie i wylewamy do formy, u mnie prostokątna o wymiarach 21 x 15 cm.
Pieczemy ok 20 minut w średnio nagrzanym piekarniku pamiętając, że brownie powinno być wilgotne, a wręcz półpłynne w środku, przypomniające zakalec :)





niedziela, 16 grudnia 2012

Dżem z pomarańczy i skórka kandyzowana


Na blogach króluje skórka pomarańczowa, dodam swoją i ja ;)

Dżem powstał jako produkt uboczny skórki w cukrze:) Skórkę kandyzowaną można przygotowywać na kilka sposobów; można tylko zasypać cukrem lub smażyć. Taką jak ta, robiła moja Babcia.
Polecam użyć do obierania pomarańczy obieraczki do warzyw, która cieniutko ścina skórkę bez albedo. Sposób krojenia oczywiście dowolny, ja kroję w paseczki; można w kosteczkę.
  • 3-4 kg pomarańczy
  • ok 1,25 kg cukru
Pomarańcze szorujemy dokładnie, wycieramy i obieramy ze skórki. Ważne by skórka była cienka, bez białej warstwy. Kroimy ją drobno, mieszamy z cukrem (ok 250 ml), przekładamy do słoiczka i odstawiamy do lodówki na kilka tygodni.

Pomarańcze obieramy z białych, gąbczastych skórek, kroimy i przekładamy do rondla. Podsypujemy cukrem i gotujemy/smażymy na małym ogniu aż pomarańcze się rozpadną, zmiękną, zmniejszą swoją objętość i połączą się z cukrem w szklistą masę. U mnie trwało to kilka godzin bo owoce miały bardzo dużo soku.
Przekładamy do słoików i pasteryzujemy.







piątek, 14 grudnia 2012

Tarteletki korzenne



Składniki na 5 szt.

Ciasto:
300 g mąki
120 g masła
szczypta soli
2 żółtka
2-3 łyżki wody

Nadzienie:
½ szklanki melasy trzcinowej
½ szklanki brązowego cukru
1,5 szkl. wrzątku
2 łyżeczki przyprawy korzennej do pierników
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej rozpuszczonej w odrobinie wody
1 pomarańcza
3 łyżki białego cukru

folia aluminiowa i sucha fasola/groch/soczewica do pieczenia „na ślepo”

Masło rozcieramy z mąką aż powstanie kruszonka. Dodajemy sól, żółtka i szybko zagniatamy. Jeśli ciasto jest zbyt suche dodajemy wodę. Odrywamy po kawałku ciasta i wałkujemy dokładnie, po czym wylepiamy natłuszczone foremki i wstawiamy na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wyjmujemy foremki, każdą wykładamy szczelnie folią i wsypujemy na wierzch nasiona. Pieczemy spody w temp. 180 st. C. ok 25-30 min. Dzięki temu ciasto nie straci kształtu.
Czas pieczenia zależy od rodzaju piekarnika i grubości ciasta, najlepiej sprawdzić jego stan po kwadransie. Pod koniec pieczenia możemy zdjąć folię żeby ciasto się zarumieniło. Po upieczeniu odstawiamy do wystygnięcia.
W rondelku przygotowujemy syrop z cukru. 3 łyżki białego cukru podgotowujemy        z 0,5 szklanki wody. Pomarańczę obieramy ze skórki i kroimy w kostkę. Wrzucamy do syropu, gdy cukier już się rozpuści, całość gotujemy ok 5-10 min.
W drugim garnku mieszamy razem melasę, brązowy cukier, przyprawę do pierników     i wrzątek. Gotujemy na małym ogniu aż cukier się rozpuści. Należy mieszać cały czas masę i nie zostawiać bez kontroli gdyż może wykipieć. Dolewamy rozpuszczoną w odrobinie wody mąkę ziemniaczaną i mieszamy nadal. Masa zgęstnieje i bedzie przypominać w konsystencji kisiel. Jeśli jest zbyt rzadka można dodać więcej mąki.
Na upieczone spody wykładamy łyżeczkę pomarańczowej marmoladki i wylewamy lekko przedstudzoną masę korzenną. Odstawiamy do zupełnego ostygnięcia.


czwartek, 6 grudnia 2012

Ciasto z suszonych owoców



Książka Marty Gessler "Kuchnia Marty. Kolory smaków" przeleżała na mojej półce kilka lat zanim sięgnęłam po nią, by się zachwycić. Prawdopodobnie kupując ją byłam na innym etapie żywieniowo-kulinarnym;) Obejrzałam dwa razy i odstawiłam, by nabrała "mocy urzędowej". A kiedy już jej nabrała...stała się dla mnie jedną z podstawowych pozycji w mojej kuchni. Trafiła idealnie w mój gust i smak, który zmienił się na przestrzeni lat.

Sernik bananowo-karmelowy, ciasteczka marchewkowe, zielone kopytka, kurczak w kokosie, tarta limonkowa...to tylko nieliczne propozycje smaczne, zdrowe, kolorowe...
Dziś proponuję przedświąteczne ciasto z suszonych owoców Marty Gessler, które można upiec kilka tygodni przed świętami a potem tylko szczelnie opatulić, schować i raz na tydzień dokarmiać ;)
Poniżej przepis z niewielkimi zmianami.


  • 250 g mąki pszennej (w oryginale tortowa)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka przyprawy korzennej (u mnie "5 smaków")
  • 2 jajka
  • 125 g masła
  • 150 g brązowego cukru
  • 400 g rodzynek (w oryginale 250 g rodzynek i 250 g sułtanek)
  • 100 g kandyzowanych pokrojonych wiśni (w oryginale 120 g)
  • sok i skórka z pomarańczy
  • 1 łyżeczka skórki pomarańczowej
  • 200 g suszonych moreli pokrojonych w kostkę
  • 100 ml koniaku (w oryginale brandy)
W dużej misce mieszamy mąkę, proszek do pieczenia i przyprawy.
Do rondla wsypujemy suszone owoce, sok i skórkę pomarańczową, cukier, masło i alkohol. Całość podgrzewamy, a jak masło się rozpuści to gotujemy jeszcze 5-10 minut. Odstawiamy do ostygnięcia.
Wykładamy papierem tortownicę o średnicy 20 cm.
Wystudzoną masę owocowa łączymy z mąką i jajkami i mieszamy dokładnie, ja używałam metalowej rózgi. Przelewamy do formy i pieczemy ok 2-2,15 godz. Pod koniec pieczenia przykryłam ciasto folią by wierzch się nie przypalał. Stan ciasta należy sprawdzać patyczkiem, jeśli jest suchy i czysty, ciasto jest gotowe.

Zgodnie z instrukcjami autorki ciasto studzimy, wyjmujemy z papieru, nakłuwamy patyczkiem i polewamy ok 2 łyżkami alkoholu; następnie owijamy papierem, potem folią, przekładamy do pudełka i przechowujemy do świąt, raz w tygodniu podlewając odrobiną alkoholu. Nie pokazuję jak wygląda w środku ponieważ sama piekłam je pierwszy raz i rozkroję dopiero na święta:)



poniedziałek, 3 grudnia 2012

Leckerli




Mój absolutny hit wśród tegorocznych wypieków świątecznych! Upiekę je jeszcze z pewnością kilka razy, zwłaszcza, że można je przechowywać przez kilka miesięcy w szczelnie zamkniętych pojemnikach lub torebkach.
Leckerli to szwajcarski piernik pieczony w formie ciasta, lukrowany i krojony w kawałki. Wersji jest wiele, ja skorzystałam z przepisu Sigrid Verbert z książki "Smakowite prezenty", zmieniając trochę proporcje, zwłaszcza, że oryginał był dla mnie zbyt słodki.
Krajanka łączy moje ulubione smaki: słodycz miodu, aromat korzennych przypraw i charakterystyczną goryczkę kandyzowanych pomarańczy, za którą przepadam. Ciasto jest miękkie po upieczeniu, wilgotne i ciągnące, długo utrzymuje świeżość.
  • 500 g miodu
  • 120 g cukru (w oryginale 180 g)
  • 180 g płatków migdałów
  • 100 g posiekanych kandyzowanych pomarańczy/skórki pomarańczowej (u mnie domowej roboty)
  • 450 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonych goździków
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 2 łyżeczki cukru pudru
  • 1-2 łyżeczki nalewki wiśniowej
Mąkę mieszamy w misce z proszkiem do pieczenia i przyprawami.
Miód podgrzewamy w rondelku, dodajemy cukier a jak się rozpuści wrzucamy pomarańcze i migdały. Całość mieszamy i wsypujemy stopniowo suche składniki. Mieszamy dokładnie i wylewamy ciasto na blaszkę; u mnie prostokątna blaszka o wymiarach 21 x 25 cm.
Pieczemy ok 30 minut w temp. 180 st. C.
Cukier puder rozcieramy z wiśniówką na polewę i smarujemy ciasto. Odstawiamy do wystygnięcia, ciepłe będzie się źle kroić.
Dzielimy na kawałki, które możemy przechowywać w metalowej puszce.